Albania - magia chaosu
Albania. Nieprzewidywalna, chaotyczna, zdecydowanie najmniej turystyczna ze wszystkich krajów bałkańskich, które odwiedziliśmy. Przecudna w swojej brzydocie i dzikości. 
Gdzie indziej kupicie litr albańskiego koniaku za odpowiednik pięciu złotych czy solidną porcję fasoli z mięsem i papryką za siódemkę? 

IMG_1273
IMG_1331IMG_1270
IMG_1333IMG_1332

Estetyka Albanii odbiega znacznie od widoków, do których przyzwyczaiła nas choćby taka Chorwacja. Wielkie, obdrapane zbiorniki wodne na dachach domów, plątanina kabli i niewykończone budynki z wystającymi prętami zbrojeniowymi (albańskie prawo podatkowe pozwala na zwolnienie z podatku budynków „niedokończonych”, dlatego większość nowych domów - nawet tych eleganckich - wygląda jak plac wiecznej budowy). Na bramach i słupach elektrycznych wielu domostw można zauważyć przybite lalki i maskotki - detale jak z horroru. Ich zadaniem jest odganianie złych duchów i uroków.
To wszystko pogłębia wrażenie absurdu i chaosu. 

IMG_1373
IMG_1421
IMG_1526
IMG_1398IMG_1283

Albania, którą widzieliśmy i którą nadal mam przed oczami, dzieli się dla mnie wyraźnie na Tiranę i małe miasteczka. Tirana - groźna, głośna, pełna absolutnie porąbanych kierowców. Drogowe wariactwo Rumunii, na które skarżyłam się w jednym z dawnych tekstów przy Albanii stanowi wzór prawa i porządku. 
W Tiranie nie powinien dziwić widok kierowcy wyprzedzającego na czerwonym, na skrzyżowaniu dwóch trzy- czy czteropasmówek. Światła? Są dla słabych, albański kierowca nie zawraca sobie głowy takimi drobiazgami. 
Naturalną konsekwencją jest wszechogarniający zgiełk i chaos w akompaniamencie setek klaksonów. 
Ciekawym punktem na mapie zwiedzania stolicy jest mauzoleum Hodży, znane też jako albańska piramida. Wybudowane dla uczczenia pamięci dyktatora, zamienione po upadku reżimu w 1992 roku na dyskotekę. Obecnie niszczeje, służąc głównie wyładowywaniu społecznych frustracji przy pomocy kamieni i farb.

IMG_1434IMG_1432IMG_1449IMG_1472IMG_1457IMG_1485

Poza stolicą koniecznie trzeba zobaczyć drugie oblicze Albanii - mniejsze miasteczka, miejscowości, wioseczki. Na przykład Szkodrę i Kruję, a jeśli macie więcej czasu wyskoczcie też nad Morze Jońskie - na przykład do przepięknej Sarandy. Przecudnym punktem na mapie zwiedzania może być też Jezioro Szkoderskie - największe z jezior na Półwyspie Bałkańskim. 

IMG_1321IMG_1364IMG_1401IMG_1426IMG_1420

Nie zapominajmy o największej „atrakcji” turystycznej Albanii - bunkrach. 
W latach 1972-1984 powstało tu kilkaset tysięcy (!) schronów. oznacza to, że niemal każda albańska rodzina miała gdzie się ukryć. Przed kim? Wiadomo - przed wrogami kraju pod rządami komunistycznego dyktatora, Envera Hoxha (Hodży), przede wszystkim siłami radzieckimi choć nie tylko - wódz skonfliktowany był najwyraźniej z niemal całym światem. 
Albania cierpiała biedę, nie miała prądu, nie miała szkół - ale miała bunkry. 

IMG_1540IMG_1533

Co jeszcze warto w Albanii? Warto zjeść i warto się napić. Warto też odwiedzić któryś z pchlich targów i bazarów. Można tu kupić przepiękną dżezwę (tygielek do przyrządzania kawy po turecku), komplet herbaciany lub… pamiątki militarne. W cenach często kilkunastokrotnie niższych niż w innych bałkańskich krajach, np. w Bośni (tam nawet 30-40 euro za dżezwę, w Kruje - 2-3 euro). 

IMG_1307IMG_1324IMG_1330IMG_1326IMG_1392IMG_1382IMG_1421

Albania jest piękna. Pokręcona jak jej historia, ale ma mnóstwo tego nieoczywistego, niebanalnego uroku który sprawia, że nigdy nie masz jej dość. Obiecałam sobie, że kiedyś tam wrócę i… wrócę, słowo (żony) harcerza! :) 
comments powered by Disqus