Baby Design Husky - recenzja wózka

Poszukiwania wózka rozpoczęłam bardzo wcześnie, jakoś w drugim/trzecim miesiącu ciąży. Wiedziałam, że wymagania mam spore a wybór jest ogromny - musiałam zatem zrobić dobre rozeznanie rynku i zestawić je z moimi oczekiwaniami.


Podstawowe założenia były następujące: 

 

  • mieszkamy na przepięknym, starym osiedlu, w klimatycznym bloku… bez windy. Warunkiem absolutnym była więc rozsądna waga i konstrukcja umożliwiająca wygodne noszenie/wciąganie po schodach. 
  • nasze osiedle znajduje się właściwie na obrzeżach miasta, w sąsiedztwie lasów i Kampinoskiego Parku Narodowego. Kilkugodzinne wycieczki to stały element naszych weekendów. Wózek musi więc dobrze radzić sobie w terenie i mieć świetną amortyzację. 
  • jednocześnie wiedziałam, że będę mamą aktywną również „miejsko”, z czym wiążą się  wizyty na uczelni, w biurze, załatwianie spraw na mieście - potrzebowałam więc skrętnych kół i łatwego manewrowania. 
  • Zosia miała urodzić się na jesieni, zacznie siedzieć dopiero na wiosnę; gondola musi więc być obszerna na tyle, by pomieścić rosnące dziecko w śpiworku, z kocykiem i dużą ilością ciepłych betów. 


Warunki dodatkowe, czyli byłoby miło, gdyby…

 

  • design wózka był przyjemny dla oka;
  • posiadał duży kosz na zakupy, najlepiej zamykany;
  • miał możliwość wpięcia fotelika na ewentualność krótkich przejazdów, np. do przychodni.

 

Pod uwagę brałam kilku producentów i wiele modeli, jednak większość albo nie spełniała jednego z ważnych kryteriów, albo stosunek ceny do jakości nie był wystarczająco satysfakcjonujący. 

Zdecydowaliśmy się na Baby Design. Słyszeliśmy o tym producencie sporo dobrego, wózek tej marki służył znajomym kilka lat, wiedzieliśmy więc czego się spodziewać. Nie męcząc Was danymi technicznymi i długimi opisami (te możecie sprawdzić na stronie producenta: www.babydesign.eu) przejdę od razu do konkretów. 

Baby Design Husky to w zasadzie zimowe wcielenie popularnego modelu Lupo. Jest wielofunkcyjny, 3w1 - pełni funkcję wózka głębokiego, spacerówki (montowanej dwustronnie - do mamy lub do kierunku jazdy), ma również możliwość wpięcia fotelika samochodowego. Pasują do niego foteliki Baby Design i Maxicosi (konieczne są jednak adaptery, koszt ok 50 zł za komplet). 
Koła są pompowane, a 10 łożysk zapewnia doskonałe prowadzenie - nawet jedną ręką. Wózek toczy się praktycznie bez oporów, również w trudnym terenie. Przednie koła oczywiście skrętne z opcją blokowania na piasku lub śniegu (do tej pory nie było to jednak konieczne, naprawdę nie miewam większych problemów z pchaniem wózka przez bielańskie zaspy). Przyczepiłabym się jedynie do metody blokowania - za pomocą przycisku na każdym z przednich kół. Nie wiem czy dałoby się rozwiązać to inaczej ale jakoś nie pasuje mi ręczne majstrowanie przy zabłoconym wózku. 
Przy tylnich kołach znajduje się za to hamulec nożny. Działa lekko, choć mógłby być szerszy - czasem trudno w niego trafić, zwłaszcza gdy zasłoni go torba. 

Wózek jest uniwersalny - równie wygodnie prowadzi się go w lesie, co lawiruje wąskimi korytarzami urzędów czy przychodni. Husky jest też dobrze zamortyzowany, Zośka nie wybudza się nawet na dużych wertepach. Dla większego komfortu nie kładłabym jej jednak na gołej wyściółce gondoli; teraz i tak jeździ w grubym śpiworku, na wiosnę miękki kocyk powinien załatwić sprawę. 

Jak wspomniałam na początku, szukałam wózka, który choć trochę ułatwi mi życie w kamienicy bez windy. Husky do najlżejszych nie należy - 14,8 kg plus waga ładunku: ponad 6 kg człowieka i bambetle w koszu (kocyki, pierdółki, czasami laptop i przekąski mamusi...) to zdecydowanie zbyt dużo, żeby dwa razy dziennie dźwigać całość po schodach. Ale! na ratunek przychodzi sprytna konstrukcja wózka, która pozwala na rozdzielenie gondoli i stelaża jednym przyciskiem. Ratuję się więc w następujący sposób: wychodząc z mieszkania odpinam gondolę i dzięki wygodnej rączce będącej elementem budki znoszę Zośkę na półpiętro. Nie spuszczając jej z oka wbiegam po stelaż, znoszę go na sam dół; wracam na półpiętro po gondolę, schodzę z nią na dół i dopiero teraz łączę całość i wytaczam się z bloku. Uff. 
Takie rozwiązanie ma jeszcze jeden plus: gondola może służyć za przenośne łóżeczko, gdy jedziemy w gości. 
 

Rozmiar i konstrukcja


Husky składa się bez problemu; po zdjęciu kół zajmuje niewiele miejsca, jednak umówmy się - jadąc na sobotni spacer nie chce nam się bawić w rozmontowywanie ubłoconych elementów. Po złożeniu stelaża całość zajmuje cały bagażnik naszego kombi. Jeśli masz samochód ze standardowym bagażnikiem, dobrze wymierz dostępną przestrzeń i upewnij się, że nie będzie zdziwienia po zakupie. 

Gondola jest obszerna. To ważne dla matek dzieci urodzonych na przełomie sezonów. Czy zima zdąży się skończyć zanim moje dziecko wyrośnie z głębokiego wózka? Czy będziemy musiały przesiąść się na spacerówkę zanim a) miną mrozy, b) moje dziecko zacznie stabilnie siedzieć? Zośka urodzona pod koniec października ma obecnie jakieś 60 cm, razem z grubaśnym śpiworkiem nadal mieści się w gondoli i zostaje jeszcze miejsce na upchanie kocyka. Myślę, że do wiosny spokojnie nam wystarczy. 

Wnętrze gondoli jest ciepłe i przytulne. Dzięki zastosowaniu wiatro-i wodoodpornych materiałów Husky faktycznie nadaje się na mroźne spacery. Pokrowiec jest gruby i szczelny, jednak mam wrażenie, że ciężko się zapina - trzeba go dociągnąć i chwilę się z nim pomocować, żeby zaczepić go na zatrzaski. Praktycznie nie da się zrobić tego jedną ręką, zatem aby poprawić Zośce śpiworek muszę zatrzymać wózek, zabezpieczyć hamulcem by nie odjechał i dopiero majstrować przy pokrowcu. 
Budka dobrze chroni przed wiatrem i deszczem, jest obszerna, posiada też siateczkową, rozpinaną wstawkę na cieplejsze miesiące. Moim ulubieńcem jest jednak podnoszony segment pokrowca wózka, który stanowi dodatkową ochronę przed wiatrem. 

Pod gondolą zamocowany jest kosz na zakupy, kolejny plus tego modelu. Jest duży i zapinany na suwak. Dla mnie - chomika zawsze zaopatrzonego we wszystko co tylko może okazać się potrzebne to bardzo ważna zaleta. Spokojnie zmieści zakupy, zapasowy kocyk, tysiąc pierdółek, laptopa, przekąski i termokubek z kawą. 
Właśnie, termokubek. Kupiłam sobie uniwersalny uchwyt na termokubek. Uniwersalny to uniwersalny, nie sprawdziłam do jakich wózków pasuje. Zonk. Rama stelaża Husky ma owalny przekrój, zatem niestety nie zamocujemy na niej „uniwersalnego” uchwytu (podejrzewam, że dotyczy to również parasolki i innych akcesoriów). 

Wysokość rączki jest regulowana jednym przyciskiem, dzięki czemu nie mamy problemów z dostosowaniem dla mamy lub taty. 

Celowo nie piszę teraz o spacerówce bo chwilowo nie mam na jej temat nic do powiedzenia. Zaktualizuję informacje na wiosnę :) 
 

Design i akcesoria


Baby Design Husky jaki jest, każdy widzi. Mi bardzo pasował ten minimalistyczny styl - wybrałam uniwersalną kolorystykę czarno-szarą. Wózek odporny jest na zimowobłotne zabrudzenia, nie robią na nas wrażenia kałuże. W zestawie posiada folię przeciwdeszczową ale jako zła, leniwa matka unikam spacerów w deszczu, zatem jeszcze nie miałam okazji jej przetestować. Natomiast przy śniegu lub lekkiej mżawce standardowe pokrycie wózka spokojnie daje radę. 
Pozostałe akcesoria to pompka do kół montowana przy koszu na zakupy i foliowany przewijak. 
Wielkim minusem jest torba. Słaba wizualnie (choć wiadomo, rzecz gustu) i przede wszystkim funkcjonalnie: spada z haczyków, na których ją wieszamy. Problem rozwiązałam kupując nową torbę (różowa, widoczna na większości zdjęć - napiszę o niej niedługo bo jest absolutnie zachwycająca!).
 

Podsumowanie


Plusy:

  • odczepiana gondola z nóżkami i uchwytem
  • podnoszona osłonka od wiatru
  • budka dobrze chroni przed zimnem
  • dobra amortyzacja
  • dobrze się prowadzi, lekko i sprawnie - nawet w terenie
  • rączka z regulowaną wysokością
  • skrętne przednie koła
  • duży, pojemny i zamykany kosz na zakupy, kocyki, laptopa i kawę dla mamy 
  • solidna konstrukcja
  • cena 


Minusy:

  • zajmuje dość dużo miejsca w bagażniku (Aktualizacja: wystarczy złożyć gondolę na płasko i robi się duuużo miejsca, my jesteśmy leniwi i nie składaliśmy - stąd kłopot ;)
  • mocowanie torby 
  • blokowanie przednich kół
  • mocowanie pokrywy gondoli
  • troszkę za mały przycisk hamulca  
  • owalny przekrój ramy utrudniający zamontowanie uchwytu na kubek
  • mimo wszystko duża waga


Husky ma swoje mocne i słabe strony. Większość jego wad jest tak naprawdę mocno subiektywna - waga, sposób składania czy przekrój ramy raczej nie będą doskwierać przeciętnemu użytkownikowi, mi jednak trochę psują przyjemność korzystania z wózka - stąd ich obecność w podsumowaniu. W zasadzie jedynym obiektywnym, paskudnym minusem jest torba.
Ostatecznie jednak z ręką na sercu polecam ten model jesiennym rodzicom. Jeśli szukacie uniwersalnego, łatwo prowadzalnego wózka do miasta i w teren w sensownej cenie, nie będziecie rozczarowani. 

IMG_7543IMG_6345IMG_7519IMG_6334IMG_6328IMG_6455IMG_7544IMG_7546IMG_7584

comments powered by Disqus