Italia, słoneczna Italia!

A więc jesteśmy. Pobudka o nieludzkiej porze, by zdaązyć na samolot. Wschód słońca nad zachmurzoną Warszawą, gdy wnieśliśmy się ponad pułap chmur. Austriackie Alpy pokryte śniegiem, zatopione w porannych promieniach. Lądowanie w Bergamo, szybka przesiadka w wynajęty samochód, 200 kilometrów na wybrzeże, gratisowa godzina spędzona na poszukiwaniu "naszego" adresu. 
Gospodyni, od której wynajmujemy przepiękny, stary, włoski dom to ponad osiemdziesiecioletnia Włoszka o werwie pięćdziesięciolatki. Na przywitanie częstuje nas domową focaccią i owocami. "Quick old lady" - mówi mężczyzna, który pomagał jej umieścić ogłoszenie w internecie. Na początku nie wiemy o co chodzi, potem spotykamy sie z nią, obserwujemy w akcji i wszystko staje się jasne. Tutaj ludzie chyba wolniej się starzeją. 

Piszę na szybko, na wariata. Za oknem przeraźliwie hałasują cykady. Nie sądziłam, że tak malutkie owady mogą robić takie zamieszanie! Samce wabią samice, czuję się zwabiona. 

Szybki prysznic, idziemy coś zjeść. Miasteczko jest niewielkie, pełne zamożnych turystów. Niedaleko swój pałac ma Berlusconi, to chyba wiele mówi o statusie miejsca. Zatoka jest przecudna. Mieszkamy na wzgórzu porośniętym drzewkami oliwnymi, cytrynami, limonkami. Ceny wysokie, jak na riwierę przystało. Nieśmiało próbujemy lokalnych dań - trofie, tutejszy makaron, lazagne, minestrone z pesto. Widoki zapierają dech w piersiach, sycimy nimi wzrok. W zasadzie można się najeść samą focaccią z oliwkami, winem i tymi widokami - nie trzeba więcej.  

Pakuję aparat, wrzucam kilka euro do kieszeni i lecę z powrotem do miasta, na plażę. Na kolację lody i widoki.

Pierwszego dnia Zatoka Genuańska skradła mi serce. Szybki rzut oka na stan konta nie pozostawia złudzeń - ten związek nie ma przyszłości. Ale co się napatrzę, to moje. 

Tymczasem do następnego, ciao! 


zdjęcie 2 (3)

Przelot nad Alpami...zdjęcie 3 (3)

...i lądowanie w Bergamo.zdjęcie 5zdjęcie 3 (1)

Taki mamy widok z... łóżka. Poważnie, mogę nie wstawać rano, lepsze niż telewizja!zdjęcie 1 (1)zdjęcie 2 (2)

Focaccia, sery, pasta, owoce, ciastka - chyba szybko odzyskam te parę kilo zgubione na Bałkanach... zdjęcie 3 (2)zdjęcie 4 (1)

IMG_2939
Czerwone wyżej to gnocchi w pomidorach, idealna pochwała prostoty. Zielone niżej to typowe, liguryjskie danie: makaron trofie z pesto.  IMG_2941IMG_2932
Drzewo limonkowe za oknem, chcę to w Warszawie! :(IMG_2944IMG_2935IMG_2937
A do śniadania - "Apetyt na Italię" Matthew Forta. Lektura przyjemna i przydatna. Będzie recenzja! :)zdjęcie 1

 

comments powered by Disqus