Jak się zgubić w Santa Margherita?
Kolejny dzień w Santa Margherita. Źle śpię. Noc jest gorąca i duszna, burzowa, a na palmie tuż przy naszym oknie hałasuje jakieś zwierzę. Z trudem zasypiam a gdy budzę się o siódmej, niebo nad zatoką jest asfaltowo szare. Ożywcza odmiana - widzieć to miejsce przy tak niepocztówkowej pogodzie. Chwilę waham się czy iść na dół, do portu. Wiatr się wzmaga, decyduję się jednak zaryzykować. Mam ochotę zmoknąć  - przez ostatnie dni upał był niemiłosierny.

IMG_3928
IMG_3922
Czy to nie piękne? IMG_3917IMG_3983IMG_3965
śniadania w takich okolicznościach to prawdziwa uczta dla zmysłów!
IMG_3980IMG_3972
Kilka detali z naszego włoskiego domu :)IMG_3973IMG_3985IMG_3984
IMG_3989IMG_3997IMG_3990IMG_3999IMG_3994
Tym razem zrobiłam zdjęcia charakterystycznych punktów trasy, żeby się nie zgubić. "Mój" drogowskaz to ten wskazujący kierunek Nozarego. Jak zapewne się domyślacie - nie pomogło... :PIMG_4001IMG_4004IMG_4010IMG_4005IMG_4006
IMG_4011IMG_4012IMG_4013IMG_4015IMG_4017IMG_4014IMG_4019
 
Jak na złość nie chce padać, choć niebo straszy ciemnymi chmurami. Wybieram trasę przez ulubiony już Park z Villa Durazzo. Ponownie docieram do portu i skręcam w Piazza Victorio Veneto i dalej, pod katedrę. Dziś sobota, dzień targowy, więc swoje kramy porozstawiali sprzedawcy ceramiki, warzyw, owoców i kwiatów. Powietrze przesycone jest zapachem lawendy, sprzedawanej na bukiety. Głodnieję, wstępuję do pasticcerii po torebkę amaretti i ciasteczek piniowych. Błądzę jeszcze chwilę po uliczkach i ląduję na miejskiej plaży. Na szczęście nie ma dziś wielkich tłumów - pogoda wypłoszyła turystów do wnętrz kawiarni i portowych knajp. Przysiadam na kamieniach, cieszę oczy widokiem żaglówek na zatoce a podniebienie - smakiem amaretti.
 
IMG_4023IMG_4026
Ciasteczka piniowe i tarta pistacjowa - lokalne specjały. Napiszę jeszcze o nich w kolejnej notce o włoskim jedzeniu :) IMG_4029IMG_4021IMG_4032
Ristorante Angolo 48 - najlepsze makarony, jakie w życiu jadłam! <3IMG_4031IMG_4039
IMG_4047IMG_4049IMG_4044IMG_4059IMG_4056
Łodzie powróciły z porannego połowu, portowy targ pełen jest świeżych owoców morza.IMG_4063IMG_4052IMG_4067IMG_4076IMG_4080IMG_4091
Flaga z godłem Santa MargheritaIMG_4092IMG_4087IMG_4069
IMG_4085IMG_4095
IMG_4096
Port widziany z cypla, nad nim góruje park i Villa Durazzo. IMG_4101IMG_4108IMG_4115IMG_4114

 Dochodzi południe, powinnam już wracać. Tym razem dwa razy sprawdzam trasę na mapie, tylko po to by… znów się zgubić. Nie pomagają zdjęcia, charakterystyczne punkty, mapa i gps. To nie do wiary, kolejny raz popełniam dokładnie ten sam błąd i zdobywam niewłaściwe wzgórze! Zła, zziajana i spocona schodzę w dół, odszukuję tym razem już właściwą uliczkę i cierpliwie zaczynam wspinaczkę od nowa. Po dwóch kwadransach docieram do domu i biorę się za zaległą pracę.

IMG_4125
Ale po drodze zrobiłam sobie jeszcze selfiaczka :) IMG_4131
Znalazłam też drzewo awokadowe i mnóstwo cudnych zdobniczych detali...IMG_4132IMG_4137IMG_4136IMG_4166IMG_4127
 Na dziś, po prawie 20 kilometrach przespacerowanych w górę, w dół i w poprzek miasteczka chyba odpuszczę sobie dalsze wycieczki…
comments powered by Disqus