Ogarniam się po zimie. Zielony koktajl z żaby.

Wiosna, wiosna! Moja ukochana pora roku. Zielono, słonecznie i pachnie! O, jak pachnie!

Niestety, to również czas przeziębień (bo już tak bardzo chciałoby się w krótkim rękawie,  na rower, na lody, na mrożoną herbatę - a potem katar...) i ogólnego, wiosennego zmęczenia po zimie. Ale mam na to sposób! 
Zawsze powtarzałam, że nasze ciało - o ile nie zasyfimy go doszczętnie śmieciowym jedzeniem, cukrem i konserwantami - jest w stanie doskonale komunikować nam swoje potrzeby. W moim przypadku sprawdza się to wyśmienicie - od kilku tygodni organizm - wykończony najwyraźniej zimą i wzmożonym wysiłkiem, który zafundowałam mu w ostatnim czasie - domaga się... owoców i warzyw! Nie czekolady, nie mięsa, nie bitej śmietany ;) Od dwóch miesięcy jestem prawie-wegetarianką. Trochę mi z tym dziwnie z uwagi na deklarowaną od lat miłość do mięsa - mam nadzieję, że jednak "zielona faza" trochę mi przejdzie, bo przecież sezon grillowy tuż-tuż. 

W weekend kochane ciałko zażądało więc koktajlu. Nie ulubionego, mlecznego szejka z bananem, czekoladą i masłem orzechowym, a prawdziwej bomby witaminowej. Sami zobaczcie - totalnie vege, fit, no-gluten, no-fat...  

IMG_1727

Potrzebujemy (na 2 osoby): 

  • 3 dojrzałe kiwi
  • 2 dojrzałe banany
  • 2 pomarańcze
  • 1 cytrynę
  • 2 jabłka
  • pęczek natki pietruszki

Sok z cytrusów wyciskamy, wlewamy do kielicha blendera. Dorzucamy obrane kiwi, banany, jabłko pozbawione gniazd nasiennych i pietruszkę (możemy wcześniej obciąć najtwardsze końcówki łodyżek). Dokładnie blendujemy na gładko; koktajl jest gęsty i sycący (banany!), w razie potrzeby możecie więc dodać sok z jeszcze jednej pomarańczy lub dolać odrobinę niegazowanej wody mineralnej. 

Nawet mięsożerny i anty-wege mąż, z początku nieufnie, ale z rosnącym zadowoleniem wypił całą szklankę. Eksperyment uznaję za udany. Szukam nowych przepisów. Sugestie i inspiracje mile widziane! :) 
 

comments powered by Disqus