Precz z klasyką!

Ile kobiet, tyle gustów. Suknia ślubna - ta jedna, jedyna, wymarzona, zakładana w najbardziej odświętnym dniu w życiu - powinna zatem perfekcyjnie współgrać z upodobaniami i charakterem. Niestety, salony ślubne zdają się nie brać pod uwagę faktu, że nie każda z nas jest wierną miłośniczką klasyki.


W królestwie bezy

Co więc widzimy udając się do dowolnej świątyni ślubnej konfekcji? Usztywnione bezy, strojne falbany, tiulowe halki i koronkowe treny. A przecież ta konwencja nie każdej z nas pasuje. Jesteś szczęśliwą posiadaczką rozmiaru S, a Twój wzrost mieści się w przedziale 165-175? Gratulacje, znalazłaś się w grupie docelowej większości salonów ślubnych.
Co jednak mają powiedzieć dziewczyny niskie? Mnie - 163 cm - od efektu przytłoczenia obszerną spódnicą  z trenem uratowały trzynasto(!)centymetrowe szpilki. Chodzenie w nich zaczęłam ćwiczyć wiele tygodni przed ślubem.
Jeszcze mniej szczęścia mają te bardzo wysokie - trudno przy wzroście 180 i nawet minimalnych obcasach nie wyglądać jak... owinięta w tiul kolumna Zygmunta. No offence dla wysokich, oczywiście - ale same wiecie jaką krzywdę robią Wam ciuchy projektowane na "typowe" wymiary. Większość klasycznych sukni ślubnych - nawet przy dopasowaniu rozmiaru - zwyczajnie nie pasuje jakimś 75% panien młodych.

 

Dziwactwa się cenią

Jasne, coraz więcej projektantów decyduje się na rozwiązania nieszablonowe, jednak z reguły nie wychodzą one poza wybieg i katalog; salony celują głównie w klasykę, sprowadzając do przymiarek modele typowe i popularne. Suknie wykraczające poza utarty szablon z reguły są albo niekomfortowo dziwaczne, albo szokująco zwyczajne - choć w cenach znacznie ponadstandardowych.
Bez względu na to, czy ograniczony wybór wynika z czynników obiektywnych - takich jak sylwetka, czy specyficznego gustu, dobrze jest wiedzieć, że poza salonami ślubnymi istnieje jakaś alternatywa.

Dlatego zebrałam kilka pomysłów na nieco mniej banalne suknie. Idealne do ślubu kościelnego i cywilnego, nadają się również na poprawiny. Niezbyt strojne, w rozsądnych cenach i od polskich projektantów. Nie wiem, czy sama zrezygnowałabym z mojej satynowo-tiulowej, wielowarstwowej księżniczki ale z przyjemnością poprzymierzałabym każdą z tych cudowności.


Przyjrzyjmy się...


Na pierwszy ogień - Risk! Made in warsaw. Królestwo dresu na najwyższym poziomie konceptu i wykonania. Wprowadzenie kolekcji ślubnej było strzałem w dziesiątkę!

PicMonkey Collage risk

 


Dalej: szyjemysukienki, zwłaszcza kolekcja Babie Lato lub Simone. Tiulowe cudowności bez efektu bezy.

PicMonkey Collage babie lato zlote
PicMonkey Collage babie lato fuksjaPicMonkey Collage simone

 Albo nieco krótsze i imprezowe let’s dance w szalonych, zdecydowanie nieklasycznych kolorach:

PicMonkey Collage lets dance

Również sukienkowo ma w swojej ofercie fantastyczne propozycje prawie-ślubne w dużej różnorodności kolorystycznej: 

PicMonkey Collage sukienkowo

Urzekła mnie również Fanfaronada. Tiulowa spódnica i bluzka z odkrytymi plecami stworzą nowoczesną stylizację niebanalnej panny młodej.  

fanfaronada pic

Albo bardziej ślubnie, choć wciąż niebanalnie: 

PicMonkey Collagefanfaronada

Wśród "klasycznych" projektantów warto zawiesić oko na kolekcjach Anna Kara. Co roku zaskakuje marka kreatywnością i nieszablonowym podejściem do tematu sukni ślubej, choć niestety - niewiele z tych propozycji trafia do salonów.

 


anna kara teklaanna kara koszulowaanna kara dava-e1328175702547anna kara samsara1-e1328177533505


Fajnym miejscem jest także portal Dawanda, gdzie znajdziecie nietypowe kreacje od niewielkich projektantów - choć trzeba się nieco naszukać by odsiać trafiające się często kicze i dziwadła. 


PicMonkey Collage dawanda
 

Pamiętaj - nie musisz stawać się wielką, białą, bezowatą księżniczką z trenem, halkami i kilometrami welonu tylko dlatego, że a) tak wypada, b) wszystkie koleżanki też tak miały lub c) babcia/mama/ciocia/druhna nie wyobrażają sobie inaczej. Ja usłyszałam na przykład że: odkryte buty - nie wypada; gołe ramiona - nie wypada. Za dużo tiulu, za szeroka halka. Za długi tren, na pewno się potknę. Za długi welon. Sweterek zamiast bolerka - co za dziwactwo. Jednokolorowy bukiet - passe. I tak dalej... Oczywiście za każdą uwagę podziękowałam,  przemyślałam, rozważyłam i ślub wzięłam w odkrytych butach, z gołymi ramionami, z szeroką halką, z długim trenem, jeszcze dłuższym welonem i jednokolorowym bukietem. A sweterek założyłam na weselu. 

Masz prawo pójść do ołtarza choćby w spodniach, jeśli to Cię uszczęśliwi. Oczywiście są pewne granice - jednak niech będą to raczej granice dobrego smaku i szacunku dla uświęconego miejsca czy otaczających Was ludzi, niż konwenansów. Twój ślub, Twój dzień, Twoja sukienka! :)


Jak Wam się podobają propozycje? Tyle wyszukałam w jedno popołudnie. Znacie inne miejscówki, galerie rękodzieła, nieodkrytych jeszcze projektantów? Dajcie znać, dopiszemy!
 

 

comments powered by Disqus