Syrop z pędów sosny - naturalnie na kaszel

Jednym z najmocniejszych wspomnień mojego  dzieciństwa jest smak syropu Pini. Nie byłam jakoś superchorowitym dzieckiem, ale akurat ten specyfik mocno zapadł mi w pamięci. Pamiętam, że jawił mi się jak najlepszy przysmak, zajadałam się nim, wwąchiwałam w buteleczkę, no uwielbiałam po prostu. Nie żeby to był efekt zawartości kodeiny i etanolu, no co Wy! ;-)
 

Domowe syropy

 

Potem na długo o nim zapomniałam. Dorosłam, życie przyspieszyło, nie miałam czasu na chorowanie więc przy pierwszych objawach przeziębienia trułam się rozmaitymi gripexami - byle szybciej, byle efektywniej.  
Kiedy zaszłam w ciążę zaczęłam interesować się tym, co naturalne. Z jednej strony nagle większość leków znalazła się na liście zakazanej, z drugiej - coraz silniej narastała we mnie radość samodzielnego wytwarzania różnych rzeczy dla naszej rodziny. Taki poboczny objaw syndromu wicia gniazda. Niedługo pokażę Wam też przepisy na syrop z cebuli (kto go nie zna? :) i z czarnego bzu. Gripexy poszły do kosza i nigdy już do mojego domu nie wrócą.

Maj to doskonały moment na uzupełnienie apteczki o domowe wyroby, takie jak syrop z młodych pędów sosny. Syrop taki ma działanie przeciwkaszlowe, pomaga na chrypę i infekcje dróg oddechowych. Sosna działa wykrztuśnie, bakteriobójczo, wzmacnia i dostarcza witaminę C. Robiąc syrop w domu nie musimy zaś zastanawiać się nad składem, konserwantami, barwnikami i całym tym przemysłowym tałatajstwem. 


IMG_5910
 

O czym koniecznie trzeba pamiętać?

 

  • Pędy zbieramy z miejsc maksymalnie oddalonych od dróg i cywilizacji, najlepiej z własnego ogrodu/lasu gdzieś na dalekiej wsi. My po nasze wyjechaliśmy raz hen, daleko za Kampinos; drugą porcję przywiozłam z podlubelskiej wsi. 
  • Nie obrywamy szczytowych pędów, zawierających tzw. stożek wzrostu. Pozbawienie rośliny tego elementu uniemożliwia jej dalszy wzrost w górę. 
  • Nie zabieramy sośnie wszystkich pędów z danej gałązki. Najlepiej zostawić 2/3 i przeskoczyć na kolejne drzewko. 
  • Na łowy warto wybrać się już w pierwszej połowie maja, kiedy pędy są młodziutkie, świeże, miękkie i mają najwięcej żywicy. Z drugiej strony te najmłodsze pędy mają też mniej soku, więc trudno uzyskać z nich satysfakcjonującą objętość syropu. Opcja optymalna to zrywanie pędów o długosci kciuka. 
  • Po zerwaniu pędów nie myjemy, warto więc wybierać takie bez pajęczyn i robalków, zbierać z górnych gałęzi, bez błota i piachu. Zostawiamy też wszystkie łupinki, bo tam gromadzi się sporo żywicy, na której nam zależy. 
  • Olejki eteryczne parują, więc pędy wykorzystujemy od razu po zerwaniu.  
 
IMG_2335

IMG_2350

 

Przepis na syrop z pędów sosny 


Receptur jest wiele, ja pokazuję Wam sposób najprostszy, z którego sama najczęściej korzystam. 
 

  • łyżka spirytusu
  • szklanka pokrojonych pędów sosny
  • szklanka cukru
  • duży słój z zakrętką


Pędy przekladamy do słoja, skrapiamy spirytusem. To pozwoli im wypuścić sok i uwolnić żywicę. Bez obaw, taka ilość spokojnie zdąży potem wyparować ale jeśli przygotowujecie syrop dla dzieci, lejcie z umiarem. Zostawiamy na noc, rano zasypujemy cukrem i wstrząsamy by zawartość się wymieszała. Zakręcamy, odstawiamy i już - syrop będzie gotowy po około miesiącu. Przechowuje się go spokojnie kilka lat - u nas aktualnie w użyciu jest zeszłoroczny. 
Nie wiem, czy to kwestia ciążowo-laktacyjnych hormonów, zmiany tempa, lepszej diety czy ogólnie zdrowszego trybu życia - ale już prawie półtora roku praktycznie nie choruję, z każdym przeziębieniem mój organizm radzi sobie w dwa-trzy dni, przechodzę je też znacznie łagodniej. Ciekawa jestem dalszych efektów tego eko-eksperymentu - obecne bardzo mi się podobają! :)  



Będzie mi miło, jeśli udostępnisz ten przepis na Facebooku, aby Twoi znajomi również mogli z niego skorzystać. 
 

comments powered by Disqus