Wydrukować wspomnienia - recenzja fotoksiążki Saal Digital
Od kiedy w naszym domu mieszkają dwie lustrzanki, dwa ajfony i tablet, każdego dnia robimy dziesiątki zdjęć, które nigdy nie wyjdą poza pamięć twardego dysku mojego maka. Gigabajty, terabajty obrazków, których nie ma kiedy oglądać. Gdzie te czasy, gdy po każdym wyjeździe leciało się do najbliższej pracowni fotograficznej z rolką filmu szczelnie zapakowaną w plastikowe, walcowate pudełeczko, by za kilka dni rękami drżącymi z ekscytacji rozdzierać papierową kopertę z wywołanymi - uwaga - 36 ujęciami? Wyszły, nie wyszły, jak wyszły? Dwa tygodnie górskiej przygody zamknięte w kilkudziesięciu klatkach. Teraz z jednego weekendu przywożę kilka TYSIĘCY zdjęć, których potem nawet nie chce mi się selekcjonować.

Pierwszym krokiem, żeby zrobić z tym porządek było przeniesienie kopii domowych archiwów w chmurę - na dysk Google. Wymagało to kilku godzin synchronizacji komputerów, ipada, i obu telefonów - ale od kilku tygodni mamy solidny backup wszystkich naszych zdjęć, uzupełniający się automatycznie na bieżąco. Naturalną konsekwencją stała się konieczność oszczędności w zarządzaniu przestrzenią dyskową. Szkoda miejsca na zdjęcia nieudane, słabe lub zdublowane. Teraz wstępną selekcję robimy jeszcze tego samego dnia - pilnuję, by zrzucić zawartość karty na komputer wieczorem, przy pomocy adobe bridge oceniam zdjęcia i te, które otrzzymały najniższe noty wylatują.  
Kolejny krok - wydruk. Z tym też mam problem - jak z kilkuset dobrych - już po selekcji - wybrać kilkanaście naj, naj? Trudna sztuka, czasem zajmuje pół popołudnia. Ale po takiej selekcji wiem, że oglądanie wywołanych klatek będzie już czystą, zasłużoną przyjemnością.
Album, filizanka herbaty, spotkanie z przyjaciółmi listopadowym wieczorem i wspomnienia, opowieści, emocje… 

IMG_1388

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam niecodzienny, choć coraz bardziej popularny sposób przeniesienia zdjęć z formy cyfrowej w materialną. Od jakiegoś czasu każdy wyjazd i ważne dla nas wydarzenie staram się zamknąć w fotoksiążce. Tym razem otrzymałam możliwość przetestowania produktu Saal Digital. Zobaczcie.  

IMG_1398

Zbliżały się urodziny Zofki, postanowiłam więc połączyć przyjemne z… przyjemnym i w ramach testów przygotowałam fotoksiążkę roczkową, zawierającą kadry z ostatnich 12 miesięcy mojego słodkiego krasnala. 

Całą pracę zaczynamy od pobrania dedykowanego programu Saal Digital. Jak przystało na produkt dla fotografów, poza wersją na Windowsa istnieje też aplikacja ma Maca - duży plus i ulga, bo nadal czasem zdarza mi się niemile zaskoczyć w tej kwestii. 
Potem program prowadzi nas już niemal za rękę - wybór produktu (fotoksiążka, obraz, kartka, kalendarz, plakat itd), wybór formatu. Co ważne, już na wstępie program informuje o szacowanym czasie doręczenia. Następnie konfiguracja parametrów książki: rodzaj okładki (błyszcząca, matowa, watowana, z ekoskóry), powierzchnia stron (błysk/mat), ilość stron (można zmienić to rownież na bieżąco, w trakcie projektowania), obecność kodu kreskowego na tylnej okładce (za usunięcie kodu dopłacamy 25 zł, trochę zgrzyt). 

Zrzut ekranu 2016-11-05 o 21Zrzut ekranu 2016-11-05 o 21

​W kolejnych krokach wybieramy szablon, układ, typ rozmieszczenia kolumn, ustawiamy źrodło zdjęć (dobrze jest mieć je wcześniej przygotowane w jednym folderze) i przechodzimy do właściwego projektowania. Aplikacja jest naprawdę prosta i intuicyjna, działa poprawnie, nie wiesza się. Już po kilku minutach oswajania się z programem miałam okładkę i kilka pierwszych kart. 

Zrzut ekranu 2016-11-05 o 21
Zrzut ekranu 2016-11-05 o 21

Zrzut ekranu 2016-11-05 o 21

Z poziomu aplikacji możemy dodawać zdjęcia, obrazki, teksty, pracować na warstwach, ustawić kolorowe tło. To naprawdę kombajn, dający olbrzymią swobodę projektowania. 
Gdy musiałam przerwać pracę, zapisywałam projekt na dysku i wracałam do niego później. Po kilku godzinach, gdy byłam już naprawdę zadowolona z efektu, wystarczyło kliknąć „dodaj do koszyka”, przejrzeć całość (najlepiej pięć razy, strona po stronie…) i zaakceptować wraz z parametrami produktu. Potem szybka płatność internetowa i czekamy na dostawę. 

Pierwsza niespodzianka - otrzymujemy maila z linkiem do podglądu projektu. Oznacza to, że w każdej chwili możemy podzielić się naszą fotoksiążką z innymi; producent umożliwia także zamówienie dodatkowej książki bezpośrednio z wysłanego linka, zatem każdy, komu umożliwicie dostęp do Waszego projektu będzie mógł zamówić swoją kopię. 

Druga niespodzianka: w kolejnym mailu przychodzi link do monitorowania postępów produkcji, a te dzieją się błyskawicznie - fotoksiążka zamówiona piątkową nocą została wysłana poniedziałkowym porankiem. 

Trzecia niespodzianka: po wysłaniu projektu do realizacji nie ma mozliwości anulowania zamówienia ani wprowadzenia do niego jakichkolwiek zmian. Logiczne przy tak błyskawicznej realizacji, zatem przypominam - przed zaakceptowaniem projektu sprawdźcie pięć razy każdą stronę. 

W międzyczasie bardzo dobry kontakt z obsługą klienta - mimo, że jak wspomniałam, nie udało mi się dokonać zmiany w złożonym już zamówieniu (musiałam spróbować! ;) reakcję ze strony Saal digital oceniam jako znakomitą. 

We wtorek rano, czyli trzy dni kalendarzowe - ale jeden dzień roboczy - po złożeniu zamówienia zadzwonił kurier. Książka była dobrze zabezpieczona, opakowana w folię i mocną tekturę. Pierwsze wrażenie bardzo dobre - twarda, błyszcząca okładka, świetna jakość wydruku, znakomite kolory. 
Kartki grube, wygodne do przeglądania, papier fotograficzny o optymalnej sztywności; kolory - naprawdę rewelacja, Nie spodziewałam się aż tak dobrego odwzorowania, a męża mam grafika i monitory skalibrowane, więc wiem co piszę. 

IMG_1384IMG_1394

Książka jest solidna - nie mam wrażenia, że rozpadnie się po piętnastym oglądaniu, co zdarzało się w przypadku niektórych produktów konkurencyjnych. 
Jedyne co trochę razi, to ten nieszczęsny kod na ostatniej stronie i okładce, bo oczywiście przyoszczędziłam i nie uznałam za sensowne dopłacać 25 pln za usunięcie drobinki o powierzchni jednego centrymetra kwadratowego. Ale byłam tego świadoma i podjęłam samodzielną decyzję, więc trudno nawet krytykować producenta za taki stan rzeczy. Ot, biznes.

IMG_1391

Podsumowując - no nie mam się do czego przyczepić.  Zarówno wygoda projektowania, jak i jakość wykonania, szybkość dostawy i kontakt z obsługą klienta oceniam bardzo dobrze. Ja jestem zadowolona. Mój marudzący mąż-grafik jest zadowolony. Zofkobabcie są zachwycone. Więc tak, polecam szczerze i uczciwie :) 

IMG_1415


Ten wpis został przygotowany we wspópracy z Saal Digital. Pamiętaj, że gdy polecam jakiś produkt na blogu oznacza to, że przetestowałam go osobiście i z przekonaniem mogę go zarekomendować. 
 
comments powered by Disqus